piątek, 25 października 2013

Rozdział 26.

** Następny dzień / Ola **
 Obudziło mnie światło, które świeciło się z łazience. Kto może w środku nocy siedzieć tyle w łazience. Poszłam zobaczyć która  to z dziewczyn. Liwia odsypiała podróż w moim pokoju, Viki zaś nie było w pokoju. To musiała być ona.  Nie wychodziła przez dłuższy czas. Zmartwiło mnie to, ostatni mi czasy dziwnie się zachowywała.
- A ty nie śpisz ?- zapytała Viki wychodząc z łazienki i kłopotliwie chowając jakieś tajemnicze pudełeczko za plecy.
- No jak widać nie, a ty co tak chowasz ?- zapytałam  podchodząc do niej.
- Nic nie chowam, wydaje Ci się..- powiedziała i zdenerwowana poszła do pokoju.

** Viki **
- Ufff.. - westchnęłam z ulgą wchodząc do pokoju. Oparłam się o ścianę. Spojrzałam na  okrągłe pudełeczko które trzymałam w rękach.
- Boże.. Co ja robię... - powiedziałam zsuwając się na podłogę. Upuściłam  pojemnik i przetarłam twarz dłońmi.  Siedziałam tak kilkanaście minut wpatrując się w ścianę. Później się ocknęłam. Podniosłam i schowałam pudełeczko które wcześniej upuściłam.   Usiadłam na łóżku i spojrzałam na zegarek. Była podświetlona godzina 3: 48.  Zgasiłam przedtem zaświecona lampkę i  położyłam się z powrotem spać.

** Liwia **
-  No, to bawcie się dobrze.. Całuję, pa - gdy wchodziłam do kuchni, Ola właśnie kończyła rozmawiać przez telefon.
- Cześć.. - przywitała się ze mną. - Jak się spało ? - dorzuciła po chwili.
- A całkiem dobrze.. . Tak w ogóle to jakie plany na dziś? - zapytałam.
- Noo.. To najpierw może troszkę cię oprowadzimy, poszukamy ci jakiegoś mieszkania, bo jak widzisz  u nas nie ma miejsca, a wieczorkiem wyskoczymy do klubu.. Co ty na to ?
-  Hmm.. Nieźle brzmi - zaśmiałam się.

** Wieczór /  Tomek **
Właśnie skończyliśmy grać kolejny koncert.
- Eee.. chłopaki, a może  na jakiś mały melanżyk wyskoczymy ?- zaproponował Bartek.
- Nie powiem, nie głupi pomysł- zgodził się Grzesiek.
- A ty Alek, co na to ? - zapytał Łozo.
- A nic.. zdaje ci się - odpowiedział wyraźnie przymulony.
- Możliwe, a tak na marginesie to widzieliście może Monikę ?
- To twoja dziewczyna. sam se jej pilnuj. - zaśmiałem się.
-  Stul ryj.. Idę jej szukać- odwarknął i poszedł.
** Wojtek **
Te ciołki znów się czepiają ! Czy nie mogę zrozumieć jednej rzeczy ? Ja ją kocham. Nic tego nie zmieni. Oni są szczęśliwi ze swoimi dziewczynami, czy też żonami, a nie akceptują, że "podrywacz" Wojciech też się może zakochać.
Szedłem tak kopiąc jednocześnie kamień, zapatrzony w chodnik. Wpadłem nagle na jakąś dziewczynę. Upadła.
- Ojej. Przepraszam cię. Zamyśliłem  się.
- Nic się nie stało.. - odpowiedziała, a ja pomogłem jej wstać. Zauważyłam również, że z dokumentów które niosła wypadły jej pewne pojedyncze kartki. Jako, że przynajmniej chciałam grać dżentelmenta, podniosłem je. Nie specjalnie, ale zauważyłam zawartość jednej z nich.

Był to dokładnie taki kawałek papieru.
[ ** Z archiwum prywatnego**] 
- O widzę, że byłaś na wczorajszym koncercie ? 
- Tak, byłam. 
- Jak się podobało ?
- Powiem szczerze, że było genialnie. Jak zawsze w sumie. 
- Miło słyszeć. A w ogóle mogę wiedzieć jak masz na imię ? 
- Tak, Ala jestem. A ty to Wojtek..  
- Jaa.. Nieee. Ja jestem Grzesiek - zaśmiałem się.
- I myślisz, że uwierzę Ci w to ? 
- Tak na prawdę  to nie - oboje wybuchnęliśmy dzikim śmiechem. 

** Tomek ** 
Siedziałem w pokoju hotelowym i ogarniałem papiery. Było trochę zamieszania w związku z wczorajszym koncertem. Koszty się nie zgadzały. Adama nie było, czyli, że obowiązki spadły na mnie. 
- Co kurwa jest nie tak... - powiedziałem sam do siebie.  
Do pokoju wszedł Alek. 
- Co się tak denerwujesz ? -zapytał siadając obok mnie i biorąc dokument do ręki. 
- To się nie kalkuluje - wskazałem na miejsce  gdzie  według mnie był błąd. 
- Jaak.. ?! Przecież to dobrze jest. 
- Jak może być dobrze, jak to się wyraźnie nie zgadza - wykłócałem się z przyjacielem.  Do pokoju wpadł Torres. 
- Co się tak kłócicie ? - zadał pytanie. 
- Bo się nie zgadza tutaj... 
- Matma ? - skinąłem głową potwierdzająco. - Żegnam.. - w kila sekund nie było go już na miejscu. Zaraz po jego wyjściu  przyszedł Lajan. 
- Co wy się tak drzecie ?
- Weź się zamknij i pomóż.. - powiedział Alek i podał dokument Wojtkowi. 
- Tu się Wam nie zgadza, ale to jakbyście nie zauważyli jest wyjaśnienie.. Matematyki kurde.. - oddał kartkę jednocześnie śmiejąc się z nas, po czym wyszedł. 
- Noo.. I już się zgadza - powiedziałem zadowolony i schowałem wszystkie papiery do teczki. 
-  Tomek.. Bo jest sprawa - powiedział zakłopotany Alek. 
- O co chodzi ? 
- A jak myślisz ?
- Monika.. Tak ?
- Tak.. Znów jej odwala. Ledwo co Wojtek poszedł w sumie nie wiem gdzie, a ta cała Monika znów zaczęła się do mnie przystawiać. 
- Chłopie, powodzenie masz. Ciesz się.. ! - zaśmiałem się. 
- To nie był żart na miejscu.. 
- Wiem.. - zgasił mnie. 
- Co mam robić ? 
- Nie mam  bladego pojęcia. Zlej ją z tłem. Chyba, że ty też coś do niej czujesz. 
- Nic do niej nie czuję. Dla mnie jest Ola.. - powiedział bez przekonania i spuścił głowę. 
- Coo.. Nie układa się ? 
- Znaczy to nie jest tak. Układać się układa, tylko, że to nie jest już to co kiedyś. Uczycie przygasło. 
- Eey.. Co ty pierdolisz ?  Przecież ją kochasz ! Bo chyba kochasz ? Mam rację ? 
- Tak, kocham ją ! Ale czy ona czuje to samo ? 
- Proszę Cię.. Nie dobijaj mnie. Dam sobie rękę uciąć, że czuje to samo co ty ! - zacząłem na niego krzyczeć.  A to, że nie jest jak dawniej powinno Cię skłonić do działania, a nie jęczenie. Olej Monikę i walcz o Olę. - nakrzyczałem  na niego i wyszedłem z  pokoju. 

** Viki ** 
Siedziałam w pokoju  i zastanawiałam się nad tym, czy dobrze robię.   Na razie nie widzę negatywów, ale ona mogą wyjść w praniu. 
Zadzwoniła moja komórka. 
- Cześć kochanie, wydarzyło się coś ciekawego ? - dzwonił Tomek. 
- Cześć.. U mnie wszystko w porządku. Nic się nie dzieje. - skłamałam - A u Ciebie jak ? 
- Eee.. Szkoda gadać. Znów jest jazda z Monikę. 
- Co znów wywinęła ? 
- Przyjechała, a teraz niszczy cały  plan. Zasrana księżniczka. 
- Ojj.. Nie denerwuj się już tak. Będzie dobrze.  Kiedy wracacie ?
-  Jutro.  I jak tam, przyjechała ta Oli kuzynka ? 
- Tak  przyjechała. 
- Jak wrażenia ? 
- Bardzo miła dziewczyna ? 
- A ładna ? 
- Mam być zazdrosna ? - zaśmiałam się. 
- O mnie ? 
- Niee. ! O Liwkę. 
- Nie. Kocham Ciebie i tak zostanie. A teraz muszę kończyć, bo chyba widzę tę wywłokę, jak się włóczy. Pa. 
- Paa.. Trzymaj się tak i wracaj prędko. 
- Do Ciebie.. Zawsze.  - powiedział a ja się rozłączyłam. 

** Tomek ** 

Widziałem Wojtasa jak rozmawia z jakąś laską. Podszedłem bliżej, ale tak aby mnie nie widzieli. Chyba kończyli rozmowę. Słyszałem tylko jak Wojtek prosił ją o numer telefonu. Czyżby Monika odchodziła na drugi plan ? Mam przynajmniej taką nadzieję. 
- Cooo.. Ładna, no nie ? - podeszłam gdy skończył rozmawiać. 
- No nie powiem, brzydka nie jest - zaśmiał się. 
- I co .. ? Znalazłeś  Moniczkę ? 
 - Nie.. - odburknął. 
- A ja znalazłem. 
- Taak.. ? Gdzie jest ? 
- Gdzie ? A raczej u kogo..  Alek się z nią musi użerać bo się do niego przystawia. - powiedziałem w on usiadł na ławce i  schował twarz w dłonie. 
- Stary, co jest ? - zapytałam siadając obok niego i poklepując go  po plecach. 
- Już  nie wyrabiam z nią. Coraz  częściej czuję, że ona była jednym wielkim błędem. 
- Bo była.. 
- I co ja mam teraz zrobić ? 
- No nie wiem.. Może zwyczajnie zakończyć ten związek ? - to było pytanie retoryczne. 
- Ale to nie jest takie łatwe. 
- Jeśli chcesz to mogę zrobić to za ciebie. I tak mnie nie lubi, w sumie z wzajemnością. Nikt nie ucierpi. Najwyżej twoja męskość - zaśmiałem się. 
- Zamknij się. 
- Ja tylko mówią prawdę - powiedziałem i odszedłem pozostawiając Wojtka samego w parku. 


________________________________________________________________________

Ok.. Mamy kolejny rozdział..  Jest trochę krótkawy i nudnawy, ale co poradzić. Nie mam zupełnie czau na czytanie.  Jak go dodaję to nikogo nie ma, więc informuję z góry. Mamy 1: 30 w nocy. A mi zachciało się pisać.. Noo.. I rozdział jest. 

Przepraszam, że  tak długo musieliście na niego czekać, ale w szkole mam taki zapierdziel, że szkoda słów :( 
Do tego rozdziały pytań nie mam, ale mam prośbę. 
Po pierwsze.... 
Zajrzyjcie na tego bloga --->   http://slyszekrzykiczujeoddech.blogspot.com/

Po drugie --->  KOMENTOWAĆ !! :))   Proszę o 15 komentarzy pod postem. Jeśli będzie taka ilość komentów rozdział pojawi się szybciej :) 
PS. Chyba jak już zdążyliście zauważyć zmieniłam wygląd bloga. :) Jak się podoba ??

Blessssss.. :) 









sobota, 12 października 2013

Rozdział 15. !! :)

** Kilka dni później / Viki **
- Masz już wszystko ?
- Noo.. chyba tak.
- Baw się dobrze.
- Nie.. Bez ciebie nie będzie tak fajnie.
- Wiesz, że nie mogę. Przyjeżdża Oli kuzynka i mamy zamiar zrobić babski weekend.
- Ej, ale nie oglądać mi się za innymi.
- I nawzajem - droczyłam się z nim.
- Ja.. Nie.. Gdzie tam.
- Wiem - powiedziałam - A teraz już idź, bo chyba już przyjechali.
- Pa kochanie, będę w poniedziałek przed południem. Klucze masz. To będziesz tam na mnie czekać, prawda ?
- Tak..Idź bo się spóźnisz. Będę tęsknić. Pa..
- Ja też..- powiedział i wyszedł w pośpiechu z domu. Grają koncert w Brodnicy. Mam cały czwartek, piątek, sobotę i niedzielę na pobycie w babskim gronie.
Wzięłam klucze ze stołu i poszłam do swojego mieszkania. Miała tam na mnie czekać Ola i miałyśmy jechać odebrać jej kuzynkę z lotniska. Miała przylecieć dzisiaj. Wracała z Egiptu. Pracowała tam jakiś czas jako ekspiedientka w jednym z hoteli, ale niestety zbankrutował i można powiedzieć, że została '' na lodzie''.


** Ola **
- Cześć.. - krzyknęła Vika wchodząc do mieszkania.
- Hej,jestem w kuchni.
  • O której ma przylecieć Liwia ? - zapytała wchodząc do pomieszczenia.
- O 16 :00, za około dwie godziny.
- A jak z noclegiem, przecież u nas nie ma miejsca.
- Szczerze to nie mam pojęcia. Przyjedzie tutaj zupełnie z niczym, znaczy z częścią swoich rzeczy, reszta przyjdzie pocztą.
- Znaleźć mieszkanie to nie jest znów taka prosta sprawa.
- Właśnie wiem.. - powiedziałam z rezygnacją. - Może przez jakiś czas przechowamy ją u nas na kanapie, a gdy już coś w miarę taniego znajdzie to się wyprowadzi i tyle.
- Nie wiem, czy to jest najlepszy pomysł.
- Czemu.. ?
- Pracę już ma załatwioną. Nawet się nie wyśpi.
- Też prawda.. Dobra, mniejsza o to, później pomyślimy.
- Ok.. To ja się idę przebrać i pojedziemy.
- Czemu tak szybko ?
** Viki **
- Chcę jeszcze wstąpić do apteki, muszę witaminy kupić. - powiedziałam i poszłam do pokoju pzrebrać się w coś innego. Bo aktualnie wyglądałam tragicznie. Szare dresy i zwykła koszulka. Co jak co, ale tak ludziom się nie pokażę.
Założyłam czarne spodnie, żółtą koszulkę z nadrukiem i szarą bluzę. Poszłam jeszcze do łazienki się ogarnąć. Po kilkunastu minutach mogłam wyjść do ludzi i ich nie przestraszyć.
- Ja już jestem gotowa.. - powiedziałam wychodząc z pokoju.
- To co jedziemy ?
- Tak. - powiedziałam i podałam Oli kluczyki do samochodu. W drodze na lotnisko wstąpiłyśmy do apteki, kupiłam co miałam kupić i pojechałyśmy dalej.


** Lotnisko **
- Za ile ma około przylecieć Liwia ?
- Powinna być za kilka minut - odpowiedziała Ola.
- A tak zmieniając tematy, to nie wiesz, czy Monika pojechała z chłopakami na ten koncert ?
- Nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że nie..
- Czemu, wydaje się być całkiem spoko. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
- Wiesz.. Po ostatniej imprezie jakoś tak dziwnie się zachowywała.
- Nie zwracałam zbytniej uwagi. A co takiego robiła ?
- No wydaje mi się, że cały czas się gapiła na Alka. Ale może mi się tylko wydawać.
- Nie wiem.. Nie pomogę Ci, bo na prawdę nie zwracałam na nią zbytniej uwagi. - powiedziałam i przez głośniki poinformowano nas, że samolot którym miała przylecieć Liwia właśnie wylądował. Podeszłyśmy bliżej bramek i czekałyśmy na Liwię. Po kilku minutach zobaczyłyśmy dziewczynę i ciemno brązowych włosach do ramion. Miała smukłą twarz i byłą szczupła. Miała bardzo długie nogi. Podeszła do Oli mocno się przytuliły.
- Vika, to jest moja kuzynka Liwia.. Poznajcie się - powiedziała Ola.
- Liwia jestem.
- Viki ..- powiedziałam i podałam jej rękę.
- To jak, jedziemy do domu ?
- Tak.. Jestem wykończona tą podróżą. - powiedziała Liwka. Pojechałyśmy do mieszkania. Na jutro miałyśmy zaplanowane takie wstępne oprowadzanie po Warszawie. Postanowiłyśmy, że dzisiaj Liwia prześpi się u Oli w pokoju, a Ola na kanapie. W końcu p długiej podróży należy jej się. Jutro też miałyśmy poszukać wstępnie jakiegoś mieszkania.


** Tomek **
- Wreszcie jesteśmy ! - krzyknął Lajan wychodząc z busa.
- Nooo.. Już mi się sprzykrzyło to jeżdżenie tą puszką - dodał Łozo. Wszyscy po koleji wysiedli z busa. No.. Prawie wszyscy. Została tylko Monika. Stała w drzwiach i spoglądała na nas wszystkich morderczym wzrokiem.
- Może by mi ktoś wreszcie pomógł wysiąść ?! - zapytała mocno wkurzona.
- A sama nie możesz.. ? - zaśmiał się Baron.
- Dajcie jej spokój. - zaczął jej bronić Wojtek. - Już ci pomagam kochanie. - powiedział i podał jej rękę.
- Delikatniej ! - krzyknęła.
- Przepraszam.. - powiedział posłusznie. Nie wiem co się z nim stało. Zaczął być posłuszny jak owieczka. Nigdy nie sądziłem, że taki podrywacz jak on da się uwiązać i jeszcze da się manipulować takiej pijawce jak ona.
- Pomóżcie.. Dlaczego tu jest taka miękka ziemia ! - krzyknęła ponownie stojąc przy busie w kilkunsto centymetrowych szpilkach.
- Było nie ubierać takich butów.. - zaczął się śmiać Torres, a za nim wszyscy pozostali włącznie z Łozowskim.
- I z czego rżycie ?!
- Przepraszam.. - powiedział Wojtek i podał jej rękę. W tedy się łaskawie ruszyła z miejsca. Poszliśmy za kulisy sceny. Za około godzinę miał zacząć się koncert. Obecnie grał zespół " Cała Góra Barwników ".
_________________________________________________________________________________
Wróciłam..  :) Wiem, że  rozdział jest krótki i nudny.. Ale znalazłam niedługą chwilkę   żeby się za niego zabrać :)  Został napisany w godzinę, może nawet nie całą, więc się nie czepiać.. Hehe. :) 
1. Jak Wam się podoba  rozdział ? 
2. Jak myślicie co się stanie dalej ? 
3. Czy  wprowadzenie nowej postaci było dobrym pomysłem ? 
4. Czy to, że Monika pojechała  na koncert może dużo namieszać ? :) 
5. Na ile  oceniacie bloga  ? 
A teraz słówko wytłumaczenia.. 
Tak długo nie było rozdziału ponieważ zupełnie nie miałam  czasu na pisanie. Wybaczcie.. :(  I baaaardzo proszę o komentarze.. Jeśli będą komentarze być może kolejny rozdział pojawi się szybciej :) 

 CZYTASZ --> KOMENTUJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
PoZdrawiam.. :)

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 24.

** Tomek / Wieczór **
- Może wyskoczymy ja jakąś imprezę ?- zaproponowałem.
- Nie mam nastroju...
- No chodź, rozerwiesz się. Zaprosimy Wojtka, Alka, Olę.. Proszę..
- No dobrze, ale ja nie piję- powiedziała z uśmiechem.
- Jak ty nie pijesz to ja także.
- Jak chcesz to możesz się napić. Przecież Ci nie zabraniam.
-Ale ja nie chcę.
- Dobra, dobra.. Już się ze mną nie wykłócaj. Zrobisz co zechcesz. A teraz dzwoń i pytaj się, czy pójdą z nami do klubu.
- Już się robi pani kapitan.- zażartowałem i zadzwoniłem do Wojtka. Nie byłby sobą, jakby się nie zgodził. Alek z Olą również się zgodzili. Z trudem, ale ważne, że się zgodzili.
- Oficjalnie stwierdzam, że możesz iść się ubierać.
-Idą ?- zapytała Viki wychodząc z kuchni.
- Owszem.- powiedziałem z uśmiechem.
- Dobra, wygrałeś. Miałam jeszcze cichą nadzieję, że się nie zgodzą i mi odpuścisz, ale chyba nic z tego.
- Dobra, dobra już nie narzekaj, tylko idź się przebrać, bo jeszcze do mnie musimy skoczyć. Też muszę się przebrać.


** Ola **


Tomek namówił nas na wyjście do klubu. Ciekawe jak udało mu się przekonać Vikę ? W sumie to nawet dobrze. Odreaguje trochę i w ogóle zapomni i zaistniałej sytuacji.
- To co zbieramy się ? O 20 mamy być pod klubem. - powiedział Alek.
-No przydałby się. - powiedziałam i poszliśmy do sypialni. Na moje szczęście przywiozłam jakiś czas temu do Alka kilka swoich rzeczy. Ja ubrałam granatowe rurki i szarą koszulkę luźnie opadającą na jedno ramię. Włosy upięłam w luźnego warkocza i założyłam czarne szpilki. Mieliśmy jeszcze pojechać po Wojtka. Alek założył czarne dżinsy i szarą koszulę.
-Gotowy ?- zapytałam.
- Zawsze....- powiedział i pocałował mnie.
- Chodźmy już bo jeszcze po Łoza trzeba skoczyć.
** Viki **


Ubrałam się w krótkie, postrzępione spodenki i czarną bokserkę. Na to zarzuciłam czerwoną bejsbolówkę. Rękawy podwinęłam.
- To co jedziemy ?- zapytał Tomek zakładając czapkę.
- Oczywiście..-powiedziałam i dałam mu buziaka.
- To przejdziemy się do mnie na nogach i weźmiemy mój samochód. Aa.. I zostaniesz u nie na noc ?- zapytał.
- No nie wiem...
- Proszę.. - popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem.
- No dobrze...- powiedziałam i słodko się do niego uśmiechnęłam. Zamknęłam mieszkanie,kluczyki wrzuciłam do torebki i poszliśmy na piechotę do Tomka. Była sobota. W poniedziałek miałam oddać kasę Grubemu. Szliśmy trzymając się za ręce i rozmawiając. Po kilkunastominutowym spacerze doszliśmy do Tomka. Weszliśmy do środka. tomek szybko pobiegł się przebrać, a ja postanowiłam poczekać w salonie. Kilka minut później zjawił się na dole ubrany w dżinsowe rybaczki i białą koszulkę z nadrukami z przodu.
- Jedziemy ?- zapytał biorąc ze stołu kluczyki do samochodu i dokumenty. Wsiedliśmy i pojechaliśmy pod klub w którym mieliśmy się spotkać. Ola, Baron oraz Wojtek już na nas czekali. Przywitaliśmy się wszyscy i już mieliśmy wchodzić, gdy Wojtek zaprotestował.
- Poczekajmy jeszcze chwilę..
- Ale na co ? - zapytałam.
- Nie ważne.. Poczekajmy... - w tym momencie pod klub podjechałam taksówka i zatrzymała się przed nami. Wysiadła z niej Monika. Widać było po Alku, że zdenerwował go jej przyjazd.. Monika była ubrana w fioletową, bardzo krótką sukienkę. Podeszła do Wojtka i dała mu buziaka nie spuszczając wzroku z Alka. Z nikim się nie przywitała.
- Możemy już iść ..- powiedział zadowolony Łozowski.
- No to chodźmy...- powiedział zdziwiony Tomek. Objął mnie jedną rękę i tak weszliśmy do imprezy. Zajęliśmy jeden stolik i zamówiliśmy sobie na razie po drinku. Ja nie chciałam pić, Tomek także, więc zamówiliśmy co prawda drinki, ale słabe. Po chwili kelner przyniósł zamówienie.
- Mogę prosić do tańca...- Tomek podał mi rękę.
- Jak najbardziej..- podałam mu rękę i wyszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy kilka piosenek po czym wróciliśmy do reszty. Niby impreza dopiero się zaczęła, ale Wojtek już był pijany. Alek się jeszcze trzymał i był świadomy.


** Tomek **
- Stary, możemy pogadać.. ?- zapytał Alek.
- No pewnie. Choć gdzieś, gdzie jest trochę ciszej.- powiedziałem i wyszliśmy na zewnątrz.


** Alek **
- To co chciałeś ?- zapytał Tomek.
- No bo o Monikę chodzi.
- Aaa.. To może chodźmy gdzieś dalej, bo jeszcze ktoś z nich usłyszy.
- No ok..- powiedziałem i poszliśmy się przyjść. Poszliśmy kilkaset metrów od klubu.
- Ok, to może być- odezwałem się.
- To czego dusza pragnie.. - zażartował.
- No bo dostałem ostatnio dziwnego SMS'a od tej całej Moniki.
- Czekaj, czekaj.. A skąd ona miała twój numer.
- Też się zastanawiam.
- Dobra, a co w tej wiadomości było ?
- Czytaj..- powiedziałem i podałem mu komórkę.
- Co ona kurwa od ciebie chce. Przecież ma chłopaka, z ty masz Olę.
- Nie mam pojęcia. I co ja mam teraz zrobić.
- Czekać.. Jak będzie Ci przysyłać jeszcze takie wiadomości to powiedz Wojtkowi i Oli.
- Mówisz.. ?
- Tak, ale teraz choćby z powrotem, bo Wojtas jest nawalony jak świnia i trochę się martwię o nasze dziewczyny..- zaśmiał się Tomek i wróciliśmy z powrotem do klubu. Dziewczyny rozmawiały przy stoliku. A Łozo z Moniką tańczył. Cudem utrzymywał się o własnych siłach na nogach. W sumie Monika też trochę wypiła, ale nie tak dużo jak on. Po chwili wrócili do stolika.
- Pójdziemy potańczyć.. - zapytała Monika.
- Nie mam ochoty..
- Ale ja nalegam.
- Nie !
- Proszę..
- Dasz mi ty wreszcie spokój.
- Nie jeśli nie pójdziesz zatańczyć.
- Dobra. ! - powiedziałem zdenerwowany. Tańczyliśmy chwilę, weszliśmy w tłum. Nasz stolik zniknął nam z oczu. Gdy Monika się zorientowała, że nikt z naszych znajomych nas nie widzi zaczęła się do mnie przystawiać. Ja ją odepchnąłem i wróciłem do reszty. Udawałem, że nic się nie stało. Poprosiłem Olę do tańca. Tańczyliśmy blisko naszego stolika. Widziałem, że Monika cały czas się na nas patrzy wściekłym wzrokiem. Postanowiłem na jej oczach pocałować namiętnie Olę. Nie spuszczając wzroku z Moniki pocałowałem Olę. W jej oczach zapłonął ogień. Odwróciła głowę w drugą stronę. Byłem z siebie bardzo zadowolony.
- A to za co było ?- zapytała Ola.
- Bo Cię kocham i pamiętaj to..- powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Jak miło.. Ja Ciebie też..
- Wracamy ?- zaproponowałem.
- Pewnie..- powiedziała i wróciliśmy do stolika. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i pogadaliśmy o najróżniejszych rzeczach.
- Wracamy już do domu ? Ten bałwan już prawie śpi na stoliku.- powiedział Tomek i wskazał na niczego nieświadomego Wojtka.
- To będzie najlepsze rozwiązanie..- powiedziałem.
- Monika, zamów i taksówkę i odwieź go do domu.
- Dobra.. !- odburknęła i zadzwoniła po taksówkę. Ja z Tomkiem pomogliśmy wyjść pijanemu Łozowskiemu z klubu i poczekaliśmy aż przyjedzie taksówka. Pomogliśmy mu wsiąść i porozjeżdżaliśmy się do domów. Postanowiliśmy z Olą, że dzisiaj przenocuje u mnie.


** Viki **
Właśnie jesteśmy w drodze do domu. Tomek nie pił, więc mógł prowadzić. Ja z resztą także nie piłam. Po kilkunastu minutach jazdy samochodem dojechaliśmy pod dom Tomka.
- Może jednak odwieziesz mnie do mieszkania ? - zadałam pytanie.
- Nie.. - powiedział z uśmiechem- Nie chcę abyś była sama. I nie chcę być sam.
- No dobrze.. - nie miałam już siły się z nim sprzeczać bo i tak by z tego wynikło, że zostaje u niego. Tomek ma moc przekonywania. Weszliśmy do domu. Ja poszłam się wykąpać. Gdy wróciłam Tomek siedział w sypialni z laptopem na kolanach i przeglądał facebooka.
- Ładnie wyglądasz.. - powiedział Tomek.
- Jestem w piżamie durniu.- zaśmiałam się.
- To co. I tak ładnie wyglądasz.- powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Zaczęliśmy się całować. Tomek zaczął ściągać mi koszulkę. Odsunęłam się.
- Tomek ja.. - przerwałam.
- To nic..- powiedział z uśmiechem i ponownie zaczął mnie całować. Ja zdjęłam mu koszulkę (..... ) { reszta zależy od Waszej wyobraźni }

-____________________________________________________
I jest nowy rozdział :) Jak się podoba ? 
- Jak myślicie co stanie się dalej ?
- Co planuje Monika ?
- Jak podobał się rozdział ?
- Na ile oceniacie bloga ?

Odpowiadajcie na pytania i nie tylko ogółem piszcie co myślicie. Proszę o komentarze. Pod ostatnim rozdziałem było ich bardzo mało. Mam nadzieję, że pod tym będzie dużo więcej. Komentarze na prawdę daję powera do pisania. :) 

CZYTASZ ---> KOMENTUJ !! 
A teraz tak z innej beczki. :) Koniecznie przeczytajcie tego bloga :) Jeden z moich ulubionych :) Jest u mnie w czołówce ;) ;) 
 http://afroluskoweopowiadanie.blogspot.com/

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 23.








** Tomek **
Obudziłem się po 10:00. Vika jeszcze spała. Próbowałem wyjść z łóżka nie budząc jej, ale mi się to nie udało.
- Wstałeś już ?- zapytała przeciągając się ?
- Tak, dopiero się obudziłem. A ty się wyspałaś ?
- Jak nigdy.. - powiedziała i uroczo się do mnie uśmiechnęła.
- Chodźmy coś zjeść.. - powiedziałem i ubrałem się. Poszliśmy wspólnie do kuchni gdzie byli już Alek wraz z Olą.
- Co jemy ?- zapytałem.
- A co chcecie ?- zapytała Ola zaglądając do lodówki.
- Byle co.. -wyjęczał naburmuszony Baron.
- A tobie co ?- zapytała Viki.
- Nic..- odburknął.
- Dobra, nie dociekamy- powiedziałam i usiadłem przy stole obok przyjaciela. Viki i Ola robiły śniadanie. Zwykłe ołatki z mlekiem. Podstawiły nam miski pod nosy i Ola poprosiła Viką na stronę.


** Ola **
- Musisz mu dzisiaj powiedzieć. - powiedziałam.
- No wiem.. A ty powiedziałaś Alkowi ?
- Nie.. I dlatego jest teraz taki zły.
- To mu powiedz.
- Nie chcesz tego zrobić sama ?
- Nie, ja powiem Tomkowi, a ty załatw sprawę z Baronem.
- Pewnie..
- Jak myślisz. Jak to przyjmie ?
- Nie mam pojęcia
- Dobra, mniejsza o to. Tak czy tak musi wiedzieć. Chodźmy już do nich. - powiedziała Viki i wróciłyśmy do chłopaków. Wzięłyśmy sobie miseczki ze śniadaniem i zjadłyśmy. Atmosfera byłaby bardzo napięta gdyby nie Tomek. Cały czas opowiadał dowcipy i żartował. Nie mogę sobie wyobrazić, że za kilka minut jego dobry nastrój może przeobrazić się w coś zupełnie odwrotnego. Gdy już wszyscy zjedliśmy poprosiłam Barona na stronę.
- Musimy już iść - powiedziałam.
- Czemu.. ?
- Viki i Tomek muszę pogadać. I my także musimy porozmawiać.
- No dobrze. A to coś poważnego ?
- Ehh.. Nie wiem ja to ująć. Najlepiej wszystko opowiem Ci od początku. A teraz już chodźmy. - powiedziałam i wróciłyśmy do Tomka i Viki. Siedzieli na kanapie w salonie i śmiali się.
- My już idziemy. - powiedział Alek.
- Czemu tak prędko ?- zapytał Tomek.
- Po prostu już musimy iść...- odrzekłam i wyszliśmy.


** Viki **
I poszli. To ten moment. Muszę mu to powiedzieć. Mam tylko nadzieję, że dobrze to przyjmie.
- Tomek, bo ja... Muszę Ci o czymś powiedzieć.
- No słucham..- powiedział szczerze się do mnie uśmiechając.
- Tomek bo.. bo ja...- w moich oczach pojawiły się łzy.
- Przecież mówiłem już, że nic Ci nie zrobi jak oddamy tę forsę.
- Tak, wiem, ale nie oto chodzi.
- Tylko o co ?
- Ehh.. Nie wiem od czego zacząć.
- No to ja tym bardziej nie wiem.
- Dobra, może od początku.


** Ola **
Pojechaliśmy do niego do domu. Zrobiliśmy kawe i wszystko mu opowiedziałam. Mówiąc o przykrych wydarzeniach i o tym, co może się wydarzyć rozpłakałam się. Właśnie Alek mnie pocieszał.
- Trzeba być dobrej myśli.
- Ale jak w takiej sytuacji mam być dobrej myśli ?- zapytałam ironicznie.
- Skąd wiesz, że to się wydarzy.
- No właśnie nie wiem. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Nie dopuszczam nawet do siebie takich myśli, że to się może stać.
- Będzie dobrze.. - powiedziałem i przytuliłem ją.


** Viki * *
- Uff.. Dobra.. Chodzi o to, że kiedyś brałam.
- No to akurat wiem.
- Posłuchaj do końca. Więc.. Brałam dość długo... Aż za długo.
- I co to ma znaczyć ? Przecież rzuciłaś...
- Tak.. rzuciłam, ale za późno..- powiedziałam ze łzami w oczach. - Narkotyki wyniszczyły mój organizm. - dodałam Tomek nie odezwał się.
- Tomek.. Ja.. Ja mogę umrzeć..- powiedziałem przez płacz. Tomek mnie mocno przytulił. Czułem, że jemu także zaczęły napływać łzy do oczu.
- Nie.. Ty nie możesz..- powiedział łamiącym się głosem.
- Tomek.. - przytuliłam się do niego.
- Będzie dobrze...
- A co jeśli nie będzie.. - spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Nawet tak nie mów.. - powiedział i jeszcze mocniej mnie przytulił.


* * Tomek **
To co przed chwilą usłyszałem. To.. to nie może się wydarzyć. Ona nie może umrzeć. Życie bez niej nie ma najmniejszego sensu. Ona jest rozświetleniem najciemniejszych dni. To się nie może wydarzyć. Nie może.. Viki cały czas płakała. Ja także z trudem powstrzymywałem łzy. Po kilkunastu minutach uspokoiła się.
- Chcesz kawę ?- zapytałem.
- Tak..- odpowiedziała i uśmiechnęła się
- Noo.. wreszcie uśmiech. Trzeba być dobrej myśli.. - powiedziałem i poszedłem zrobić kawę. Przyniosłem ją do salonu gdzie siedziała moje dziewczyna. Podałem jej kubek.
- Dziękuję.. - powiedziałam.
- Nie ma za co, to tylko kawa- powiedziałem i posłałem jej uśmiech
- Dziękuję za to, że jesteś..- powiedziała i przytuliła się do mnie.


** Ola **
- Ciekawe jak Tomek to przyjął.. - powiedziałem siadając obok Alka.
- Miejmy nadzieję, że dobrze.. Ale opowiedz mi coś więcej.
- Wiesz, że mi ciężko..
- Wiem, kochanie, ale od Viki się nic nie dowiemy.. A może uda się coś na to poradzić.
- Bo Viki brała bardzo długo.. Skończyła dopiero w tedy jak jej organizm już zaczął.. Jakby to powiedzieć. protestować.. Viki jet już wyniszczona wewnętrznie przez te pieprzone dragi.. - mówiłam próbując powstrzymać łzy.
- Ale da się coś na to poradzić ? Tak ?
- No właśnie chodzi o to, że nie.. Ona może po prostu umrzeć..
- Nawet tak nie mów. Na pewno będzie dobrze. Viki to silna dziewczyna. Nie podda się tak łatwo.
- Mam nadzieję... 

______________________________________________________

BUM ! I jest kolejny rozdział  :) Mógł Was troszeczkę zaszokować..   Jest krótki, ale taki właśnie miał być. :) 
Jak Wam się podoba  ?

- Czy Viki podda się w walce z chorobą ?
- Czy  przyjaciele będą ją wspierać  ?
- Co planuje Monika ?
- Jak myślicie, co stanie się dalej ?
- Czy zaskoczyłam Was  rozwojem wydarzeń ?
- Na ile oceniacie bloga ?
Piszcie komentarze, bo to jest bardzo motywujące :) Usunęłam weryfikację obrazkową, więc już nic nie stoi na przeszkodzie :) 

CZYTASZ ---> KOMENTUJ !! :) 

 


wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 22.





Rozdział 22.
** Viki/ Sen **
Szłam ulicą. Byłam sama, wszyscy mnie zostawili. Nagle ktoś chwycił mnie od tyłu. Zakneblował mi usta i zaciągnął do jakiegoś samochodu. Siedziałam związana na tylnym siedzeniu. On coś do mnie mówił. Ale ja nic nie rozumiałam. Dojechaliśmy nad jakąś rzekę. On mnie siłą wyciągnął z samochodu i wyciągnął nóż. Wbił mi go w brzuch. Czułam okropny ból.


** Viki **
Obudziłam się z krzykiem. Byłam całą mokra. Wydawało mi się, że mnie boli, ale nie bolało mnie. Obudziłam Tomka.
- Co się stało ? - zapytał przestraszony Nic nie odpowiedziałam, tylko panicznie próbowałam uspokoić oddech. Pokazałam na brzuch. Ja byłam pewna, że jest w nim wielka rana. Mówiłam to Tomkowi, ale on mówił, że wszystko jest w porządku. Rozpłakałam się. Ten sen był tak bardzo realny. Widziałam w nim to co by się stało, gdyby w tedy Tomek mnie nie uratował. Po kilkunastu minutach uspokoiłam się trochę i poszłam przebrać w suche rzeczy. Wróciłam do łóżka, Tomek nie spał.
- Czemu nie śpisz ?- zapytałam siadając na łóżku.
- Czekałem na ciebie.. - po tych słowach, jakie wypłynęły z jego ust uśmiechnęłam się i położyłam obok niego. On mnie mocno przytulił. Zasnęłam niemal od razu.


** Alek **
Dojechaliśmy wczoraj do hotelu i od razu poszliśmy spać. Podróż samochodem męczy.


Obudziłem się pierwszy. Poszedłem przynieść nam śniadanko. Wyszedłem do restauracji. Ja wchodziłem prze szklane drzwi, a Tomek przez nie wychodził.
- Cześć stary, a ty nie śpisz.
- Jak widać nie, już wstałem.- zaśmiał się przyjaciel. Pogadaliśmy jeszcze chwilę o tym, że za dwa dni mamy wyjazd do Polski i rozeszliśmy się. Ja poszedłem wziąć śniadanie, a Tomek poszedł do pokoju.


** Tomek **
Wróciłem do pokoju ze śniadaniem. Rozłożyłem wszystko na stole i czekałem aż Viki wyjdzie z łazienki. Przyszła po kilku minutach usiadła obok mnie. Nie odezwała się tylko promiennie się do mnie uśmiechnęła. Zjedliśmy to co przyniosłem.
- To jakie plany na dziś ?
- Nie wiem.. - powiedziała. - A o której jutro wyjazd ?
- O 16:00 mamy samolot do Polski.
- Szkoda, że już wyjeżdżamy.
- Oo... Tak.
- Szkoda też, że te wakacje nie poszły do końca po naszej myśli.
- To nic. Tak, czy tak były wspaniałe. Bo spędzone z tobą.
- Serio tak myślisz ?- zapytała.
- Serio.. - powiedziałem i uśmiechnąłem się.


** Ola **
- O której jutro mamy samolot ?- krzyknęłam z łazienki.
- O 16:00 wylatujemy.. - powiedział Alek wchodząc do łazienki.
- Szkoda, że w te wakacje tyle się skomplikowało.
- Może to i dobrze..
- Jak to dobrze ?
- Może tak po prostu miało być. Teraz już wszytsko sobie wyjaśnili. Są szczęśliwi.
- Chyba Tomek.. - westchnęła.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?- zapytał podejżwilie Alek.
- Nie nic..
- No powiedz.
- Nie powinnam...
- Czemu ?
- Obiecałam Vice.
- Znów jakieś tajemnice ?
- Nie zupełnie. Dowiecie się w najbliższym czasie. - powiedziałam i pocałowałam Alka.


** Tomek **
- Idziemy dzisiaj do jakiegoś klubu po raz ostatni w Hiszpanii ?
- No pewnie.




** Dzień wylotu/ Vika **
Właśnie kończyłam pakować walizki. Będzie mi brakować tego miejsca, pomimo tego co tutaj się stało. Za kilka godzin odlatujemy.
- Jesteś gotowa ?- zapytał Tomek wchodząc do sypialni.
- Tak.. - powiedziałam dając mu buziaka.
- To świetnie. Ja też już jestem gotowy. Chodźmy jeszcze coś zjeść i jedziemy an lotnisko.
- A gdzie, do hotelowej, czy gdzieś indziej ?
- Chodźmy zjeść w jakiejś innej restauracji.
- Pewnie... To chodźmy, jeszcze wstąpimy po Olę i Barona.
- No pewnie... - I poszliśmy. Zaszliśmy jeszcze po przyjaciół i wspólnie ruszyliśmy do restauracji. Wybraliśmy aką w której jeszcze nie byliśmy.


** Lotnisko/ Tomek **
No i koniec wakacji. Bardzo szybko przeminęły. Za kilka minut mamy samolot. Właśnie powiadomiono nas, że możemy wchodzić na pokład samolotu. Skierowaliśmy się w stronę bramek.


** Viki **
Siedzieliśmy już na swoich miejscach. Siedziałam z Tomkiem. Zerkałam poza okno po raz ostatni na to magiczne miejsce. Ale mimo, że jest tu cudownie, nie chcę tu wracać. Zbyt dużo się tu wydarzyło. Zbyt dużo przykrych wspomnień. W głośnikach porozmieszczanych po wnętrzu samolotu rozległ się sygnał, że startujemy. Zapięliśmy pasy i samolot wystartował.


** Tomek **
Po kilku godzinach spędzonych w tym blaszaku wreszcie wylądowaliśmy na warszawskim Okęciu. Mieli tam na nas Wojtek i Torres. Wysiedliśmy z samolotu i poszliśmy odebrać bagaże. Idąc w stronę wyjścia spostrzegliśmy czekającego już Torresa, Wojtka i co najdziwniejsze jakąś dziewczynę. Miała kręcone, rude włosy i trzymała Wojtka za rękę. Przywitaliśmy się wszyscy serdecznie.
- A może przedstawiłbyś nam koleżankę ?- zapytałem.
- Aaa.. Tak, to jest Monika. Poznajcie się.


** Alek **
Monika do mnie podeszłam i podała mi rękę. Patrzyła się na mnie dziwnym wzrokiem przez dłuższy czas. Całą drogę spoglądała na mnie. Wydało mi się to bardzo podejrzane. Przecież to dziewczyna Wojtka, a nie zwraca na niego zbytniej uwagi. Ustaliliśmy, że dzisiaj przenocujemy dziewczyn. Wyszliśmy z samochodu i ja pocałowałem Olę. Chwile później zerknąłem na Monikę. Z jej twarzy można było wyczytać wyraźne zdenerwowanie. Eskorta która po nas przybyła na lotnisko odjechała, a my poszliśmy do mieszkania dziewczyn. Było już dość późno. Viki i Ola przygotowały kolację. Ja oglądałem coś w telewizji, a Tomek poszedł się wykąpać. Gdy wrócił, ja poszedłem. Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Wszyscy byli padnięci.


Rano obudził mnie dźwięk przychodzącego SMS'a. Przyszedł z numeru nieznanego.
" I jak, wyspałeś się ? Bo ja nie.. Tęsknie. Twoja Monika :* "


Co to do jasnej cholery ma być. Czego one ode mnie chce. Ma Wojtka, po co przywala się do mnie. Nie będę odpisywał. Po cholerne przysyła mi takie SMS'y... I jeszcze na końcu " Twoja Monika ". Żadna moja, ja ją dwa razy na oczy widziałem. Moja jest Ola, a nie Monika. 

________________________________________________
Mamy rozdział 22. Jakoś tak średnio wyszedł. Zupełnie nie miałam głowy do pisania. Wybaczcie.. 
1. Komentujcie rozdziały bo to pomaga w pisaniu. Ci którzy piszę własne blogi to wiedzą w jaki sposób to pomaga. Proszę o komentowanie.. 

2. Jak myślicie co stanie się dalej :) ?
3. Piszcie jak Wam się ogólnie podoba blog w skali 1: 10 :) 

PoZdrawiam... :)